sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 5

Rozdział 5
Nowa szkoła

Popatrzyłam w lustro i zrobiło mi się smutno.Moje długie ,czarne loki zmieniły się w brąz włosy ,ścięte na chłopaka... Kiedy wyszłyśmy zaczęłam płakać.
-Co się stało? -zapytała mama
-Szkoda mi moich włosów.
No ale poszłyśmy po nowe książki... A no właśnie nowe książki. Jutro pierwszy dzień w nowej szkole... Boję się. No ale będę w klasie z Johany'em ,więc będzie dobrze. Ciekawa jestem ludzi w tej szkole. Nie dość ,że czeka mnie remont pokoju. Mama na szczęście pozwoliła mi sama urządzić pokój. Nareszcie! Po szkole idę po farby , dywan ,meble i tak dalej... Nie mogę się doczekać, pomaga mi Johny z pokojem. Po uważa że sama nie dam sobie rady.
Kiedy doszłam do domu u mnie w pokoju już był Johny. Uśmiechnął się.
-Ładnie wyglądasz.
-Jako jedyny tak chyba uważasz , brak mi moich włosów.
-Szybko odrosną.
-Mam nadzieje.
Wtedy mnie mocno przytulił. Wtuliłam się w niego . W tym momencie weszła Alison. Co było dziwne była ubrana normalnie. Bez makijażu ,bez czarnych ubrań. Nie była sobą.
-Co się z tobą stało mała? -zapytałam
-Nowy dom, nowa szkoła więc chcę być inna.
I wyszła. Nagle popatrzyłam na Johny'ego i zemdlałam. Obudziłam się w łóżku rodziców. Co się działo nie wiem... Pamiętam że śniły mi dziwne postacie. Nie wiem kim one były. Nie pamiętam dokładnie. Poszłam coś zjeść. Przechodziłam obok wielkiego lustra w przedpokoju. Popatrzyłam na lustro , moje włosy sięgały mi to ramion. A minęło kilka godzin. Poszłam do kuchni ,mama była zaskoczona. Jak mi tak włosy szybko rosną? To jest nie realne. No ale cóż...
Następny dzień , szósta rano. Obudziłam się a przy mnie leżał Johny ,patrzył we mnie jak w obrazek ,a za nim leżały kanapki i kawa.
-Smacznego! I dzień dobry
Uśmiechnął się ,a mi zrobiło się gorąco. Podał mi śniadanie ,zaczęłam jeść .Dalej patrzył na mnie. Nie było chwili by na mnie nie patrzył... Zjadłam , on wyszedł z pokoju i dał mi czas aby się ubrała. Kiedy już byłam gotowa ,wyszłam z pokoju i poszliśmy się ubrać. Później zaczęliśmy iść do szkoły. Opowiadał mi całą drogę o swojej klasie. Każdej osobie. Kiedy doszliśmy do szkoły ,był już dzwonek. Szybko odłożyliśmy kurtki do szafek i pobiegliśmy na 1 piętro. Pierwsza była godzina z wychowawcą. Pani wywołała mnie na środek.
-Powitajcie Molly. Od dzisiaj będzie się uczyć w naszej szkole ,jak i widać w naszej klasie. Przyszła ze szkoły francuskiej. Molly opowiedz coś o swojej przeszłości - zaczęła pani Puffle.
-Dokładnie wszystkiego nie pamiętam ,rodzice nigdy mi o mnie nie opowiadali. Mam parę wspomnień ,ale mało. Moim najlepszym przyjacielem jest chłopak z tej klasy -Johny.
-Dobrze ,rozumiem. Usiądź obok Johny'ego i zaczynamy lekcje.
Usiadłam tak jak kazała mi pani Puffle. Za nami siedział Jared i Ron. Ciągle pisali ze sobą liściki. Udało mi się przeczytać kawałek wyrwany z kontekstu ,ponieważ Johny ciągle zasłaniał ,jakby nie chciał abym wiedziała o czym pisze. Ten kawałek brzmiał tak:
"... wiesz nie jestem pewien czy to jest dobre rozwiązanie. I tak ..." .
Dalej nie wiem co pisało , wtedy oddał mu kartkę. Lekcja minęła jako tako szybko. Czekała na nas przerwa 20 minutowa. Siedziałam sama na ławce po oni gdzieś poszli. Podeszła do mnie dość wysoka ,zielono oka i ruda dziewczyna.
-Hej! Jestem Amelia ,ale wszyscy na mnie mówią Jasmine ,a ty jesteś Molly o ile dobrze imię zapamiętałam.
-Hej. Tak , dobrze zapamiętałaś.
Zaczęłyśmy gadać. Widać że jest godna zaufania. Nagle podszedł Johny i chwycił ją za ramię. Usłyszałam tylko kawałek tego co jej mówił :
"Nic jej nie mów o tym wszystkim ,chronimy ją"
...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz